Nie jesteś zalogowany na forum.
*Podbiega zdyszana i staje przed małym* Simba, słuchaj - musimy zwiewać, tu zaraz będzie stado gnu !!! *Popatrzył się ze zdziwieniem na nieznajomą.* Idź sobie, mam tu czekać!
*Zniecierpliwiona chwyciła go w pół i skierowała się w stronę wylotu wąwozu przeciwległego od gnu. Gdy jednak poczuła pod łapami drżenie ziemi musiała zdecydować się na wspinaczkę.* /:D/
-No dla niego to będzie tu full miejsca- *pomyślała patrząc na małą półkę skalną* -ale muszę się postarać, aby antylopy i mnie nie wciągnęły!- *"Wypluła" lwiątko na półkę.*
*Simba zobaczył wyłaniające się z kurzu wąwozu sylwetki gnu i popatrzył na lwicę z przerażeniem ale i podziwem.* Zmieścisz się tu?
Nie, ale jakoś sobie poradzę... -muszę!- *Rozejrzała się po ścianie, miała jeszcze około 10 sekund...*
Offline
*przez chwilę przysłuchuje się Kiarze i Nitrolowi. Zaraz, zaraz... *
-Skazę?! * po chwili zastanowienia zwraca się do Nita*
-Więc ja to widzę tak: albo zrobimy to podstępem, na który notabene nie mamy czasu, albo siłą. Jest nas dwoje a on jest jeden. Mamy szanse przytrzymać... Przez jakiś czas. *pytającym wzrokiem spogląda na lwa*
Offline
-Myślisz, że odróżni cię od innych lwic ze stada? Jeśli nie to mam pomysł! Powiesz mu, że Mufasa jest w wąwozie, postaraj się, żeby stanął na krawędzi wąwozu - wtedy ja wkroczę do akcji...
Rawr!
Offline
-Ook... *powiedziała niepewnie, ale od razu ruszała w drogę. Odchodząc rzuciła jeszcze do Nita: *
-Spotkamy się w wąwozie. Uważaj na siebie i powodzenia!
*po chwili szybkiego biegu dostrzegła Skazę idącego w kierunku Lwiej Skały. Wzięła głębokie oddech i zagrodziła mu drogę*
-Przepraszam, czy pan do króla? Niestety akurat go nie ma. Chyba coś się stało w wąwozie, bo widziałam jak przed chwilą pędził w tamta stronę.
*Skaza spojrzał na Lori pytająco, przez chwilę sprawiając wrażenie że nie uwierzył w ani jedno słowo. Jednak po chwili uśmiechnął się chytrze i powiedział: *
-Dziękuję, za tą informację *i odbiegł powoli w kierunku z którego przybyła Lori*
*-OK, teraz kolej na mnie - pomyślała lwica i pobiegła do wąwozu, trochę inną drogą, by Skaza nic nie podejrzewał*
Offline
*schował się w małym wgłębieniu w ziemi*
-No szybciej, Skazo...
*zobaczył biegnącego Skazę*
-Idealnie...
Rawr!
Offline
*biegła ile sił, zeskując trochę w dół wąwozu. Nigdzie nie widziała Skazy, a co gorsza Nitrola. No i gdzie jest Kiara?*
-Gdzie on są... *mruczała do siebie, rozglądając się wokół, gdy stado ruszło*
Offline
*Gdy rozejrzała się po ścianach dostrzegła nie półkę, ale średniej wielkości jamkę wśród załomów skał, do której spokojnie mogła się zmieścić. Ale nie było czasu na spokój... jama znajdowała się w przeciwległej ścianie wąwozu i w pewnym oddaleniu.*
- Dam radę... Simba siedź tam !
*Puściła się biegiem skoncentrowana na celu. Stado jednak pędziło na oślep przed siebie i tuż przed wejściem do dziury Kiara zderzyła się z jedną z antylop.*
- Ufff... *Siła uderzenia wypchnęła jej powietrze z płuc. Doczołgała się jednak i ukryła w jamie.*
- Mam tylko nadzieję, że poradzili sobie z drugą częścią sprawy bo inaczej wrócimy do punktu wyjścia... prawie...- *Zemdlała.*
Offline
*Skaza podbiegł do krawędzi wąwozu i rozglądał się, był szczęśliwy ale trochę zawiedziony jednocześnie*
-Gdzie ten Mufasa i Simba... chyba przegapiłem najlepsze, ale cóż, adieu! *gdy skaza prowadził monolog Nit skradał się do niego po cichu*
-Chyba mogę powiedzieć tylko jedno... niech żyje król! *krzyknął Skaza*
-Tak, ale ten obecny! *Nit uśmiechnął się szeroko i z całej siły zepchnął Skazę do wąwozu, następnie szybko się odsunął*
Rawr!
Offline
*Lori zobaczyła ciemny kształt spadający w dół wąwozu. Mógł to być zarówno duży kamień jak i lew. Zaczepiając pazurami o ściany, z powrotem wspinała się ku górze, gdzie zobaczła ciemnego lwa. Nitrola. Odetchnęła z ulgą i... skoczyła. Zaczepiła o krawędź i z niemałym trudem wygramoliła się na nią*
-Gdzie jest Skaza? *zdyszana, zwróciła się do Nitrola*
Ostatnio edytowany przez Kiara (1970-01-01 01:00)
Offline
//nie jestem na półce skalnej tylko na krawędzi wąwozu//
*nie odpowiedział od razu, gdy tylko emocje trochę odpadły odpowiedział*
-E, co? Aaa... tak! Uczył się latać, niestety kiepsko mu to poszło
*spojrzał w dół i rozglądał się dłuższy czas*
-Widzisz go gdzieś? Albo chociaż Kiarę i Simbę? Oby nic im się nie stało.
Rawr!
Offline
*spadł na dno wąwozu... - pomyślała o Skazie*
-Niestety *pokręciła głową*
-Nie widziałam ich... A jeśli się nie udało? *zapytała trochę wystraszona*
-Simba jest taki mały... Kiara też może być wszędzie. *z dołu dochodził tętent kopyt stada. Ziemia drżała*
-Nie powinniśmy ich poszukać?
//Przepraszam, już poprawiłam //
Offline
*starał się robić wrażenie opanowanego ale kiepsko mu to wychodziło*-Na razie niestety możemy ich jedynie szukać wyrokiem, na prawdę chciałbym pomóc ale dopóki pędzi stado jedyne co możemy zrobić to trzymać za nich kciuki i mieć nadzieję...*długo przyglądał się pędzącym zwierzętom aż nagle krzyknął* -widzę już koniec stada! Niedługo wszystkie przebiegną i będziemy mogli zejść!
Rawr!
Offline
*gdy ostatnie zwierzę przebiegło rzuciła do Nita*
-Szybko! *po czym zaczepiając pazurami o ściany wąwozu zaczęła schodoć w dół. W pewnym momencie ześlizgnęła się i upadła obok małego drzewka na dnie wąwozu. Choć trochę zaszumiało jej w głowie wstała szybko i zaczęła się rozglądać. Nagle zobaczyła wystraszonego Simbę na jednej z półek skalnych. Krzyknęła więc od Nita*
-Nit! Weź Simbę na górę! Jest na tej półce po prawej stronie! Ja znajdę Kiarę!! Przynajmniej mam taką ndzieję... *dodała cicho*
*zaczęła biec wzdłuż wąwozu. Gwałtownie sie zatrzymała, gdy dostrzegła jąkąś sylwetkę w małej jamce. Zchyliła się i wtedy dostrzegła Kiarę. Wyciągnęła ją.
-Zemdlała... *mruknęła. Wiedziała, że sma nie da rady jej stąd wyznieść. Musiała czekać na Nita*
-Trzymaj się. *szepnęła do Kiary, Wciągając ją za jednen z głazów, na wypadek powrotu stada. Następnie usiadła obok niej*
Offline
*Jakaś część jej świadomości chciała wydostać się na powierzchnię, do świata żywych, ale coś jej przeszkadzało.
Pociągnęła nosem...
- tak, to chyba zapach Lori... -
Nie miała siły się odezwać.*
Offline
*ostrożnie wziął Simbę w zęby i przeniósł go na górę*
-Nic ci nie jest mały... ...książę? *zapytał się go z troską i obejrzał go dokładnie*
*Simba odpowiedział -Ch... chyba n-nic! A co z tą lwicą, która mnie uratowała?*
-Mam nadzieję, że wszystko w porządku, zostań tutaj i nigdzie się nie ruszaj - ja sprawdzę co u niej
*zeskoczył do Lori*
-Co z nią? Nic jej nie jest?
Rawr!
Offline
-Zemdlała. Podejrzewam że oberwała od jej z antylop. Ale powinno się skiończyć tylko na sporym siniaku.
*rozglądnęła się nerwowo wokół*
-Powinnyśmy ją stąd zabrać. Stado może tu wrócić *wstała chcąc ruszyć w drogę, gdy nagle zamarła w pół ruchu. Zamyślona stanęła i zwróciła się do Nitrola*
-A Skaza? Widziałeś go?
Offline
*Zaczęło jej się przypominać coś ważnego...*
WŁAŚNIE I CO Z MUFASĄ ?! *zerwała się na nogi w stronę Nita* Jaki jest plan ? ... albo było bo... chyba mam jakąś lukę w pamięci...
Offline
-Cii.... Połóż się... Wszystko jest ok *powiedziała z uśmiechem do Kiary, po czym zwróciła się do Nita: *
-Kolejne zadanie wykonane
Offline
Wiecie... musimy jeszcze sprawdzić, czy Skaza przeżył. bo jeśli tak to należy odprowadzić go przed oblicze króla.
I Simba... *zerknęła na półkę gdzie go zostawiła* gdzie jest ?
/Nal, zwróciłam wcześniej uwagę że powinnaś napisać chociaż, że się z tamtych czasów przeniosłaś. bo się pojawiłaś znikąd ;d /
Offline
//Nie kumam //
-Spokojnie Kiara... Podejrzewam że się wystraszył i sam uciekł...
*patrzy po przyjaciołach*
-A co do Skazy.... Tez jestem za tym żeby go odnaleść.... Chyba nikt nie widział go martwego *patrzy na nich pytająco*
-A ja wolę mieć pewnośc że więcej nie narozrabia.
*po chwili z niepokojem spogląda na Kiarę*
-Na pewno nic ci nie jest? Nieźle walnęłaś...
Offline
*waha się*
-Ja jestem za małą wycieczką po terenie.... Nie wiadomo gdzie wehikuł nas sprzeniesie...
Offline
*ciągle się waha. Spogląda na Nita i Kiarę*
-Mnie wystarczy pewnośćp że Skaza nie żyje... Nic więcej. A jesli nie żyje, to będzie tu gdzieś leżał.
Offline
-Więc znajdźmy go jak naszybciej *nagle patrzy na Kiarę*
-Lepiej się czujesz? Możesz iść? Jeśli chcesz możesz tu zaczkeać, wrócimy po ciebie.
Offline
Nie, jasne że idę! *Podnosi się jakoś tam za nimi nadążając.* Trzeba w końcu doprowadzić sprawę do końca...
*Patrzy na oddalajacą się w stronę L.S. złotawą plamkę wśród traw.* Cóż.. przynajmniej Mufasa jest bezpieczny, a ofiara mojej kontuzji nie poszła na marne...
Offline
*idzie przodem prowadząc przyjaciół*
-Myślę że nawet jeśli przeżył to będzie mało ruchliwy...
Rawr!
Offline
*Doszli do wehikułu gdy zatrzymała się w pół kroku z wyrazem przerażenia na twarzy.* Ej... co my właściwie zrobiliśmy? *Popatrzyła na nich.* Przecież nie mamy 100% pewności,że ta wersja wydarzeń do końca potoczy się dobrze... Skoro do tego nie wiemy czy Skaza zniknął... proponuję przenieść się parę miesięcy w przód i skontrolować czy wszystko jest ok...
/Może gdy wpadniemy te kilka miesięcy później okaże się że Skaza przeżył, wrócił na Cmentarzysko, tam "wyszkolił" hieny (czy cos w tym rodzaju) i poprowadził te szwadrony do boju. No i było ich wiecej niż nawet w filmie i musielism się włączyc do walki, dzieki czemu przyczyniliśmy się do zwycięstwa w Bitwie o Lwią Skałę. /
/Jeśli ktoś chce dołączyć do mnie, Lori i Nita musi przeczytać początek tematu i napisać o swojej drodze wehikułem do momentu spotkania z nami./
Offline
Dobry pomysł, a więc chodźmy i bądźmy dobrej myśli!
*obiera odwrotny kierunek - czyli w stronę wehikułu, zarazem stara się nawiązać jakąśrozmowę*
-I jak Kiaro, mam nadzieję że łapa nie boli cię za bardzo? *powiedział zatroskanym głosem*
Rawr!
Offline
Nie, już chyba nie... ale siniaki niedługo sie ujawnią... zmienię ubarwienie na plamiste.
*weszła za Nitem do maszyny zastanawiajac się jak ją ustawić by przenieśli sie tam gdzie potrzeba.*
Offline
*rozgląda się, podchodzi do panelu sterującego*
-MO są... czyli moc jest... *wciska najpierw czerwony a potem czarny przycisk*
-Teraz ty Kiaro sprecyzuj gdzie i kiedy mamy trafić *powiedział wskazując Kiarze mikrofon*
Rawr!
Offline
*weszła za nimi do wehikułu. Milczała nie chcąc przeszkadzać, jednak nie mogła się powstrzymać od zerknięcia co jakiś czas na ogony Nitrola. Powoli pokręciła łbem z niedowierzaniem, a na jej pysk wpełzł lekki uśmiech*
-To gdzie dokładnie teraz Szefowo? *zwróciła się do Kiary zaglądając jej przez ramię*
Offline