Nie jesteś zalogowany na forum.
Moje FF. Miłego czytania
"Trzeba dać z siebie wszystko i chcieć czegoś bardzo. Inaczej na pewno się nie uda..."
Zapraszam na www.lew--simba.blog.onet.pl !
Kiedy dorosnę... Chcę zmienić avatar!!!
Offline
Rodział I - Lwiątko w stadzie
Kilka tygodni po rzekomej śmierci Ziry, na Lwiej Ziemi zjednoczonemu stadu żyło się dobrze i dostatnie. Młoda para - Kiara i Kovu - była szczęśliwa. Także Simba, widząc szczęście córki uśmiechał się. Nala była zadowolona z jego decyzji. Pewnego dnia, Kiara chciała porozmawiać z Kovu.
-Kovu, musimy pogadać...
-Coś się stało?
-Nie, ale... - Zawahała się. - Ja...
-Co jest? No mów!
-Jestem w ciąży.
W tej chwili Kovu doznał szoku. Nie był gotowy na młode.
-Naprawdę?
-Tak. - Na pyszczku Kiary pojawił się uśmiech.
-To... - Kovu ucieszył się. - Wspaniale.
Przytulili się.
-Musimy to ogłosić w stadzie. - Kovu teraz się naprawdę cieszył.
-Więc chodźmy.
Na Lwiej Skale spotkali kilka lwic. M.in. Nalę.
-Mamo! - Kiara podbiegła do niej. - Gdzie reszta stada?
-Lwice polują, a ojciec poszedł na zwiady.
-O czym mówicie? - Simba zjawił się przed nimi.
-O niczym. - Kiara ucięła rozmowę. - Matko, powiedz mi kiedy wszyscy już będą, dobrze?
-Oczywiście.
Kovu i Kiara odeszli.
Wieczorem, gdy wszyscy już byli Kiara i Kovu stanęli na środku groty.
-Słuchajcie! - Kovu próbował uspokoić towarzystwo. - Proszę o ciszę!
Gwar ustał. Kiara zabrała głos.
-Jestem w ciąży.
Wszyscy gratulowali Kiarze.
-Kochanie, jestem taka dumna! - Nala przytuliła się do córki.
-Mamo...
Vitani podeszła do brata.
-A jeszcze niedawno my byliśmy mali...
-Tak... I żyła Zira i Nuka...
Rodzeństwo przytuliło się. Ogólnie całe stado podzielało radość młodego małżeństwa. Z wyjątkiem Simby...
-Co się stało Simba? - Nala podeszła do niego. - Dlaczego się nie cieszysz?
-Bo... Jeszcze niedawno Kiara miała się urodzić, a teraz...
Nala zaśmiała się
-Przecież taki jest naturalny krąg życia...
-Kovu... - Kiara próbowała obudzić ukochanego.
Był wczesny ranek, wszyscy jeszcze spali.
-Co? - Kovu podniósł łeb.
-Rodze...
-Co?! - Wstał na równe nogi.
Przy okazji wszystkich obudził. I znowu zrobiło się głośno. Rozmowy przerwał przeszywający krzyk Kiary. Cała uwaga skupiła się na niej. Obok Kovu stanęli Simba i Nala.
-Zazu! - Kovu krzyknął. - Leć po Rafikiego, już!
Ptak poleciał. Simbie spodobało się zachowanie Kovu w tej sytuacji.
Po kilku godzinach, na świat przyszedł malutki lewek. W grocie została tylko dwójka rodziców.
-Jaki on śliczny! - Kovu zachwycał się.
-Tak... I słodki.
-Trzeba mu nadać imię.
-No to może Argo?
-Nie! Lepiej Marcus.
-Mam pomysł! Połączmy te dwa imiona.
-Czyli Margo?...
-Bardzo ładnie.
-Niech będzie.
"Trzeba dać z siebie wszystko i chcieć czegoś bardzo. Inaczej na pewno się nie uda..."
Zapraszam na www.lew--simba.blog.onet.pl !
Kiedy dorosnę... Chcę zmienić avatar!!!
Offline
Myślałem, że Kovu lub Simba zemdleje. Prócz zbyt szybkiego przeskoczenia (przydałaby się wstawka jakiś czas później lub coś takiego) do porodu. (Krótka trochę ta ciąża ) To zapowiada się nieźle.
Avatar by MadKakerlaken
Offline
Za dużo dialogów. Nie wiadomo co gdzie się dzieje, i o jakiej porze dnia, rób więcej opisówek, bo bez nich to opowiadanie leci za "rzadko" i nie da się w to nawet zaczytać.
Offline
Rozdział II - Feralna prezentacja
Kilka dni po porodzie Marga, jego rodzice chcieli zaprezentować go królestwu. Kovu poszedł do Rafikiego. Szaman był już stary ale dalej służył Lwiej Ziemi.
-Rafiki, czy mógłbyś wykonać prezentacje Marga?
-Oczywiście. Na kiedy wyznaczyliście termin?
-Jeszcze nie wyznaczaliśmy... Ale myślę, że jutro o wschodzie słońca byłoby dobrze.
O wschodzie słońca wszystkie zwierzęta z Lwiej Ziemi zebrały się pod Lwią Skałę. Gdy nadchodził Rafiki Kiara nie była pewna, czy jego prezentacja, aby napewno będzie bezpieczna.
-Tato, jesteś pewien, że to jest dobry pomysł?
-A co może się stać? - Simba nie rozumiał zachowania córki.
-No nie wiem... Ale...
-Nic się nie stanie...
Rafiki podniósł młode w górę. Trzęsł się ze starości. Lwiątko oświetliło światło z nieba. Zwierzęta wiwatowały i kłaniały się. Już miał oddawać lwiątko Kiarze, gdy upuścił je ze skały.
-Margo! - Kiara przestraszyła się.
Margo spadał nie wiedząc co się dzieje. Kovu nie namyślając się długo, skoczył ratować syna. W ostatniej chwili złapał go w zęby na ziemi. Wszyscy byli oburzeni i zszokowani zachowaniem szamana. Kovu wpadł w złość. Wszedł na Lwią Skałe razem z młodym.
-Kovu! - Kiara podbiegła do niego i odebrała syna.
-Rafiki, - Kovu zaczął swą przemowę, gdy ten zszedł z Lwiej Skały. - Za twoje czyny jest tylko jedna kara.
-Ale... - Próbował się usprawiedliwić.
-Wygnanie!
Rafiki odszedł bez słowa. Gdy był już daleko Lwiej Skały powiedział do siebie cicho:
-Ja tu wrócę...
"Trzeba dać z siebie wszystko i chcieć czegoś bardzo. Inaczej na pewno się nie uda..."
Zapraszam na www.lew--simba.blog.onet.pl !
Kiedy dorosnę... Chcę zmienić avatar!!!
Offline
Gdy nadchodził Rafiki Kiara nie była pewna, czy jego prezentacja, aby napewno będzie bezpieczna. - Złe użycie interpunkcji. Między pewna a "czy" nie powinno być przecinka. Tak samo po "prezentacja"
Szczerze mówiąc, to bez sensu jest ten rozdział. Jak można skazać kogoś na wygnanie za starość i niedołężność? Lepiej zrobiłabyś dodając np. młodszego pawiana, który przyszedł razem z Rafikim i to on będzie prezentował lwiątko. Przecież staruszek Rafiki nie upuścił syna Kovu celowo....
Offline
Tak wiem. Ale Kovu nie rozumiał że to nie ma sensu.
"Trzeba dać z siebie wszystko i chcieć czegoś bardzo. Inaczej na pewno się nie uda..."
Zapraszam na www.lew--simba.blog.onet.pl !
Kiedy dorosnę... Chcę zmienić avatar!!!
Offline
Mi się podobało Sati Chociaż mogłabym się przyczepić do tego, że wszystko stało sie tak nagle. No i Rafiki to przecież ich szaman, który nie sądzę zostałby wygnany.
Offline
Hmm... Ogólnie w miarę ciekawe. Ale poprę przedmówczynie. Wszystko dzieje się za szybko i... Kovu faktycznie musiał być BARDZO głupi żeby za to wygnać ich szamana i przyjaciela.
Sygn by Laura-comics
"Va'esse deireádh aep eigean..."
"Jutro ruszę tam, w obcą stronę
Bojąc się, że znów zgubiłem cel.
Może wszystko jest już stracone
A może nie... A może nie..."
"Jutro ruszę tam, w inną stronę
Z wiarą, że choć raz nagrodzi mnie los.
I odzyskam myśli stracone
I jeszcze coś... Jeszcze to coś."
~Dżem
Offline
Rozdział III - Simba kontra Kovu
Margo rósł szybko. Pewnego dnia Kovu chciał mu pokazać Lwią Ziemię. Weszli na czubek Lwiej Skały.
-Synu, posłuchaj. Cała ta ziemia, która jest opromieniona słońcem jest naszym królestwem.
-A co jest tam? - Margo wskazał Złą Ziemię.
Kovu westchnął.
-Tam jest Zła Ziemia. Nie możesz tam chodzić.
-Ale dlaczego?
-Tam jest ktoś kto jest dla ciebie niebezpieczny...
Margo wcale tego nie rozumiał. Nagle nadszedł Simba.
-Tak... Rafiki wcale nie jest niebezpieczny!
-Chciał go zabić!
-Właśnie że nie!
-Ja widziałem że tak!
-Wygnałeś go niesłusznie!
-Wiem co robię!
Simba zaryczał groźnie. Kovu także. Margo wystraszył się i schował za kamieniem. Rozpoczęła się bitwa. Lwy walczyły na śmierć i życie. Z dołu Lwiej Skały Kiara spostrzegła walkę.
-Nie!
Nala i Vitani zjawiły się obok niej. Wszystkie trzy pobiegły na górę. Było już za późno...
C.D.N.
Jak myślicie, co się stało?
"Trzeba dać z siebie wszystko i chcieć czegoś bardzo. Inaczej na pewno się nie uda..."
Zapraszam na www.lew--simba.blog.onet.pl !
Kiedy dorosnę... Chcę zmienić avatar!!!
Offline
OHOHO! >D Robi się ciekawie Nieźle wymyśliłaś z tym Rafikim ale czy na pewno od razu by się tak pobili...? Odpowiedź brzmi tak!!!! xD
Pisz dalej;)
Offline
Rozdział IV - Tak musi być...
-Nie!! - Kiara była zrozpaczona. - Ojcze, przestań!
-Simba! - Nala nie była spokojna.
Było źle, a nawet gorzej. Lwy ogłuszone nie słyszały lwic. Walka skończyła się, gdy Vitani nie bojąc się ich podeszła bliżej i ryknęła. Z tumanów kurzu wyłonił się Simba w prawie nie naruszonym stanie oraz...
Rozległ się głośny płacz Kiary.
-Coś ty zrobił?... - Warknęła na ojca.
Kovu leżał prawie nie żywy na ziemi. Z jego brzucha sączyła się krew...
-Jak mogłeś to zrobić?! - Nala nie była łagodna.
-Ja nie wiem...
Vitani popatrzyła na brata. W jej oczach pojawiły się łzy...
Zza kamienia wyłonił się Margo i podszedł do matki. Był oszołomiony. Nala przytuliła go do siebie. Zaczął płakać... Vitani zawarczała groźnie i wysunęła pazury.
-Kiara... - Powiedziała do lwicy.
Ta nie mogła się opanować.
-Nie płacz kochanie... - Kovu odezwał się cicho.
Spojrzała na niego.
-Tak musi być... - Wyszeptał.
Kovu zamknął oczy i pozostał w bezruchu. Kiara chwilę po tym opanowała się.
-Ojcze, - Powiedziała stanowczo. - Pokazałeś, że nie potrafisz zachować się dobrze wobec mnie...
-Ale... - Przerwał Simba.
Kiara kontynuowała.
-...Za taki czyn nie będę obojętna. Skoro tak bardzo chcesz iść do swego przyjaciela, to idź, ale już nigdy więcej nie wracaj.
-Tak, - Vitani nie mogła się opanować. - A jeśli wrócisz ja cię dopadnę!
Zawarczała, a ten spuścił głowę i westchnął.
-Dobrze... Jeżeli właśnie tego chcecie...
Odszedł i wiedział, że nikt go nie będzie żałował.
"Trzeba dać z siebie wszystko i chcieć czegoś bardzo. Inaczej na pewno się nie uda..."
Zapraszam na www.lew--simba.blog.onet.pl !
Kiedy dorosnę... Chcę zmienić avatar!!!
Offline
A tutaj fotka:
http://img337.imageshack.us/i/kovusaidb … nfoxd.jpg/
"Trzeba dać z siebie wszystko i chcieć czegoś bardzo. Inaczej na pewno się nie uda..."
Zapraszam na www.lew--simba.blog.onet.pl !
Kiedy dorosnę... Chcę zmienić avatar!!!
Offline
//Po pierwsze - to nieodpowiedni dział na takie pytania. Po drugie - nie wolno pisac posta pod postem. Po trzecie - login moge ci zmienić wystarczy że powiesz na jaki //
Satra - widać ,że nie żałujesz sobie odważnych wydarzen. Zabójstwa w rodzinie.... Jak dla mnie dośc ostro z tym poszłaś, ale to nie znaczy że źle. Masz własny styl i to się liczy
Ale jedno mi przeszkadza i będzie przeszkadzało: za mało opisów i wszystko dzieje się tak szybko. ZA szybko! Konflikt Sibmy i Kovu mozna rozbudować nawet na prę rozdziałów. Spróbuj. Może spodoba ci się bardziej taka rozpisana wersja
Sygn by Laura-comics
"Va'esse deireádh aep eigean..."
"Jutro ruszę tam, w obcą stronę
Bojąc się, że znów zgubiłem cel.
Może wszystko jest już stracone
A może nie... A może nie..."
"Jutro ruszę tam, w inną stronę
Z wiarą, że choć raz nagrodzi mnie los.
I odzyskam myśli stracone
I jeszcze coś... Jeszcze to coś."
~Dżem
Offline
dzięki za radę lori bo jestem tu nowa
,,Spróbuj dojść najpierw do tego, czego nie doszedłeś..."
Offline
CHCĘ KOLEJNY ROZDZIAŁ!!
Offline
Oczywiście Krytyk się zjawił
Skoro juz piszesz dialogi, poproszę więcej emocji. Takie "a właśnie że nie" i " a właśnie że tak" sprawia, że czyta się nie dość, że za szybko, to i ... za ...hmmm....nie wiem jak to określić, ale dopiski o emocjach wiele by zmieniły. Poza tym postacie wydają się bardzo statyczne. Nikt nie podbiega, nie podchodzi, nie macha łapami, nie kręci głową.... Postaraj się to zmienic
Offline
posłuchaj axel jak ci się nie podobają opowiadania satry to ZRÓB SOBIE WŁASNE!!!
,,Spróbuj dojść najpierw do tego, czego nie doszedłeś..."
Offline
Vitania - Axel też napisała własne xD Przyzwyczaj się bo Axel to już (prawie że oficjalny xD) forumowy krytyk, a na (konstruktywnej) krytyce można tylko zyskać
Nie ma niewinnych (u)serów! ~Sam
Offline
AHA to przepraszam
,,Spróbuj dojść najpierw do tego, czego nie doszedłeś..."
Offline
Nie wiem kiedy napiszę dalej... Nie mam weny, a teraz będzie taki rozdział którego nie mogę podzielić na mniejsze
"Trzeba dać z siebie wszystko i chcieć czegoś bardzo. Inaczej na pewno się nie uda..."
Zapraszam na www.lew--simba.blog.onet.pl !
Kiedy dorosnę... Chcę zmienić avatar!!!
Offline
To dla swojego własnego dobra postaraj się żeby było szybciej!!!!!! //Przeczytałam twojego bloga
//
Offline
ja też jest świetny
Staraj się pisać dłuższe posty.
,,Spróbuj dojść najpierw do tego, czego nie doszedłeś..."
Offline
Offline
Rozdział V:Zło
Simba szedł wolno. Wiedział, że zrobił źle. Chciał jednak o tym zapomnieć. Po chwili był już na Złej Ziemi. Nie daleko od siebie dostrzegł Rafikiego. Ten powitał go.
-Simba... Co tu robisz?
Lew westchnął.
-Ja zostałem wygnany...
-Ale, dlaczego?
-Nie chcę o tym mówić.
-Rozumiem... Chodź za mną. Pokaże ci coś.
Simba posłuszniej powędrował za mandrylem. Zatrzymali się przy niewielkim, ale dość głębokim wąwozie.
-Spójrz... - Rafiki wskazał w dół.
-Tam przecież nic nie ma.
W ciemnościach wąwozu rozbłysły lwie oczy. Słychać było ciche warczenie.
-Simba... - Odezwał się głos.
Z wąwozu wyszła lwica. Jej pazury wciąż były wyciągnięte, od głowy do środka grzbietu ciągnął się brązowy pas, a kawałek jej ucha był naderwany.
-Zira?! - Simbę ogarnęło zdziwienie.
Rafiki ukłonił się lekko i polecił to samo lwu.
-Jak ty... - Zaczął Simba.
Rozległ się ryk Ziry.
-Nic nie mów... Ja wiem.
-Ale co?
-W twoim sercu zapanowało zło...
"Trzeba dać z siebie wszystko i chcieć czegoś bardzo. Inaczej na pewno się nie uda..."
Zapraszam na www.lew--simba.blog.onet.pl !
Kiedy dorosnę... Chcę zmienić avatar!!!
Offline
Ehh... Zapowida się ciekawie, ale przyłączam się do poprzedników: Za dużo dialogu, za mało opisu...
Avatar by MadKakerlaken
Offline
No, no. Normalnie scenariusz na "Król Lew IV" . Ale więcej opisów.
Ostatnio edytowany przez Kora (2011-01-04 15:19)
Offline
Kora, a nie przypadkiem na 'Król Lew IV' ? .
Cóż, nie chcę się powtarzać, ale zgadzam się z resztą : opisy powodują, że aż się czuje to, co odczuwa dany bohater, toteż popstaraj się załączać ich więcej ; )) .
Offline
Zawsze mnie bolało, że mam pełno opisów, zbyt mało dialogów i moi bohaterowie są niemowami, ale czytając sam dialog to się robi nudne. Czyżby rozmowa przez telefon?
Offline
Czekam na kolejną część
Kocham Cię Himsi...
Offline